RetroExplore stories and advice on living your best life. From personal growth to entertainment, dive into the latest in lifestyle trends and inspiration.
RetroExplore stories and advice on living your best life. From personal growth to entertainment, dive into the latest in lifestyle trends and inspiration.
Retro//Explore stories and advice on living your best life. From personal growth to entertainment, dive into the latest in lifestyle trends and inspiration.
Witaj w cyfrowej dżungli naszych czasów, gdzie każdy ma smartfon w kieszeni, aplikację randkową na ekranie i nierealne oczekiwania w głowie.
To nie jest zwykły poradnik – to przewodnik survivalowy po najbardziej nieprzewidywalnym terenie współczesnego świata randkowego.
Tinder to jak Las Amazonii – piękny z daleka, fascynujący w teorii, ale gdy już wejdziesz w głąb, okazuje się być pełen niespodzianek, z których większość może boleć. Każde przeciągnięcie palcem to rosyjska ruletka twojego ego, każdy match to bilet loteryjny z mikroskopijną szansą na wygraną.
Przygotuj się na safari, gdzie ty jesteś jednocześnie myśliwym i łupem, przewodnikiem i turystą, drapieżnikiem i ofiarą. Oto taxonomia gatunków, które spotkasz na swojej drodze przez aplikację, która obiecuje miłość, a dostarcza głównie materiał na anegdoty.
Królowa instagrama
“Obserwuj mnie na Insta @princess_lifestyle”
Jej zdjęcie profilowe wygląda jak okładka Vogue, jakby Leibovitz osobiście je robił. Reszta galerii to screenshoty z Instagrama, bo po co się fatygować z dodawaniem nowych zdjęć, skoro ma już gotowe? Bio składa się wyłącznie z emoji i linku do OnlyFans, bo słowa to przeżytek.
Nie szuka randki – szuka followersów. Ty jesteś dla niej kolejną statystyką w pogoni za zasięgami, ona jest samozwańczą influencerką z 200 obserwatorami (połowa to rodzina, druga połowa to boty). Każda jej fotografia przeszła przez więcej filtrów niż woda w oczyszczalni ścieków.
“Nie używam Tindera często, napisz na Insta” – tłumaczy ci dziewczyna, która właśnie dała ci super like’a i jest online już trzecią godzinę z rzędu. Jej Instagram to galeria zdjęć z kawiarni, na których coffee latte wygląda lepiej niż ona bez Facetyune’a.
Pierwsza wiadomość od niej to zawsze: “Hej, sprawdź moje zdjęcia na Insta! 😘” Druga to już bezpośrednia reklama jej płatnych treści. Trzeciej nie ma, bo już cię zablokowała za to, że nie zasubskrybowałeś jej contentu.
Miłośniczka przygód
“Kocham podróże, hiking i spontaniczne wyjazdy!”
Jej największa przygoda to przejażdżka Uberem bez sprawdzania trasy na aplikacji. “Hiking” w jej wykonaniu oznacza spacer po Łazienkach Królewskich w nowiutkich Nike’ach, które kosztowały więcej niż twoja miesięczna składka na siłownię. Spontaniczne wyjazdy to ostatni autobus do Piaseczna, bo nie złapała wcześniejszego.
Zdjęcia przy Machu Picchu wyglądają zjawiskowo, ale nie wspominają o tym, że była tam z wycieczką zorganizowaną przez rodziców i płakała przez pół Peru z powodu braków internetowego. Ale hey, zrobiła sobie selfie z lamą i ma 47 lajków.
“Szukam kogoś, kto pokaże mi świat” – co w tłumaczeniu oznacza: szukam kogoś, kto sfinansuje jej marzenia o życiu travel bloggerki. Jej pomysł na romantyczną randkę to wyjazd do Zakopanego, oczywiście na twój koszt. W zamian oferuje ci możliwość trzymania jej torebki podczas robienia zdjęć.
Na pierwszej randce opowie ci o swoim planie zostania nomadką cyfrową, choć jedyne, co robi cyfrowo, to przesyłanie zdjęć jedzenia na Stories. Jej biuro podróży to Google Maps, a najdalej była w Berlinie na weekend z dziewczynami.
Mamma mia
“Moje dzieci są najważniejsze”
Szanujesz to. Naprawdę szanujesz. Macierzyństwo to piękna rzecz. Ale czy trzecia fotka musi być z urodzin Kubusia? Czy czwarta z wycieczki przedszkolnej? Czy piąta z każdego możliwego miejsca z dzieckiem, włączając w to zdjęcie z ubikacji w McDonaldzie?
Pierwsze spotkanie to nie randka, to casting na rolę ojczyma. Dzieciak ma więcej wymagań niż casting do filmu Marvela. Ty masz mniej szans powodzenia niż aktor bez doświadczenia w grze akcji. Każde twoje słowo jest analizowane pod kątem potencjalnych umiejętności rodzicielskich.
“Jestem mamą 24/7” – i właśnie dowiedziałeś się, że ty będziesz tatą 0/7. Rozmowa kręci się wyłącznie wokół dziecka: co je, co robi, co powiedziało, gdzie było, gdzie będzie. Ty jesteś tłem, dziecko jest głównym bohaterem tego show.
Druga randka zostaje odwołana, bo niania się rozchorowała. Trzecia, bo dziecko ma zawody sportowe. Czwarta, bo dziecko nie lubi cię i płacze, gdy cię widzi. Piąta randka to już randka z jej, dzieckiem i jej mamą, która “przypadkiem” wpadła z wizytą.
Wojowniczka fitnessu
“Gym is life 💪 No pain, no gain!”
Jej biceps jest większy od twojego ego po dziesiątym odrzuceniu z rzędu. Zdjęcia z siłowni o 5 rano, zdjęcia z protein shakiem, zdjęcia z PB w martwym ciągu. Ty ledwo wstajesz na śniadanie, ona już ma za sobą trening cardio i meal prep na cały tydzień.
Pierwsze spotkanie to nie kolacja przy świecach, to wspólny trening na CrossFicie. Ona podnosi ciężary równe twojemu miesięcznemu wynagrodzeniu, ty podnosisz swoje standardy dotyczące randkowego bólu mięśni. Jej idea romansu to razem bieganie o wschodzie słońca.
“Szukam kogoś aktywnego” – co oznacza kogoś, kto nie zadyszy się po wejściu na pierwsze piętro. Jej śniadanie ma więcej białka niż twoje wszystkie posiłki razem wzięte. Rozmawia w makrach, liczy kalorie na głos i zna na pamięć składniki każdego suplementu.
Na randce zamawia grillowanego kurczaka z brokułami, podczas gdy ty próbujesz ukryć, że chciałeś pizza. Jej cheat meal to jeden kwadracik ciemnej czekolady 90%. Twój cheat meal to ona, bo nie wiesz, czy dasz radę dotrzymać jej tempa.
Księżniczka wymagań
“Nie szukam hookupów. Szukam THE ONE.”
Ma listę wymagań dłuższą niż konstytucja RP. Minimum 185 cm wzrostu (sama ma 160), własne mieszkanie (minimum 60 m²), samochód nie starszy niż 5 lat (najlepiej niemieckiej marki), praca w korporacji (ale nie za dużo godzin), brak dzieci (ale chęć posiadania w przyszłości), kreatywność (ale też stabilność finansowa), poczucie humoru (ale nie infantylny), dbałość o wygląd (ale naturalny), inteligencja (ale nie zarozumiałość).
Ona pracuje w call center, mieszka z mamą w kawalerce i jeździ Punto z 2008 roku. Ale zasługuje na księcia, bo tak jej powiedziały koleżanki i horoskop w “Cosmopolitan”.
“Nie obniżam swoich standardów” – mówi dziewczyna, której standardy są wyższe niż Mount Everest, a osiągnięcia życiowe niższe niż poziom Morza Martwego. Jej największym sukcesem zawodowym była promocja na starszego konsultanta, a życiowym – 150 lajków pod selfie.
Pierwsza randka to bardziej przesłuchanie niż spotkanie. Zadaje ci pytania jak rekruter w HR: ile zarabiasz, jakie masz plany na najbliższe 5 lat, czy masz własne mieszkanie. Druga randka nie następuje, bo nie przeszedłeś pierwszego etapu rekrutacji.
Filozofka głębi
“Szukam głębokich rozmów i prawdziwego połączenia”
Jej głęboka rozmowa to pytanie o znak zodiaku w pierwszych trzydziestu sekundach. Prawdziwe połączenie to zgodność w horoskopie według darmowej aplikacji. Przeczytała “Alchemika” Paulo Coelho i uważa się za osobę duchową.
Medytuje przez aplikację Headspace (ale tylko bezpłatne sesje), praktykuje jogę z YouTube’a (głównie na Instagramie) i zbiera kryształy kupowane na Allegro. Jej duchowość to mix cytatów z Instagrama i mądrości z kalendarza.
“Jestem starą duszą” – czyli ma 23 lata i lubi słuchać The Beatles, bo to “prawdziwa muzyka”. Jej filozofia życia to zbiór sentencji z Tiktoka, a największym przełomem duchowym było obejrzenie “Eat, Pray, Love”.
Rozmawia o energiach, wibracji i wszechświecie, ale nie potrafi wyjaśnić, dlaczego wierzy w to, w co wierzy. Jej największym osiągnięciem duchowym było 10-dniowe detox od mediów społecznościowych (przerwane po trzech dniach).
Tajemnicza nieznajoma
Bio: “Zapytaj”
Dwa zdjęcia, jedno w okularach słonecznych wielkości talerza, drugie sfotografowane z tyłu. Bio puste jak jej profil na LinkedInie po ukończeniu studiów humanistycznych. Wiek: “Nie podano”. Zainteresowania: “Nie podano”. Status: “To skomplikowane”.
Każda wiadomość od niej to jak próba rozwiązania zagadki Sfinksa. FBI ma łatwiejszą robotę przy śledzeniu międzynarodowych terrorystów. Ty jesteś detektywem, ona jest świadkiem koronnym, który wziął udział w programie ochrony świadków.
“Nie lubię mówić o sobie” – co oznacza, że albo nie ma o czym mówić, albo ukrywa więcej sekretów niż CIA. Pierwsza randka to sesja psychoterapeutyczna, gdzie ty jesteś terapeutą, a ona pacjentką, która płaci za milczenie.
Dopiero po miesiącu dowiadujesz się, jak ma na imię. Po dwóch miesiącach – gdzie pracuje. Po trzech – że ma dziecko. Czwarty miesiąc to informacja o mężu, od którego się separuje. Piąty miesiąc to ty, szukający nowej aplikacji randkowej.
Kolekcjonerka dramatów
“Nie znoszę dramatu w życiu”
Jej życie to telenovela w 200 odcinkach z trzema sezonami dodatkowych wątków. Wszyscy jej byli to psychopaci, wszyscy szefowie to idioci, cała rodzina jej nie rozumie, a świat jest przeciwko niej. Jest główną bohaterką swojego serialu dokumentalnego o tym, jak wszyscy ją krzywdzą.
Trzecia randka to szczegółowa historia jej traumy z przedszkola, kiedy Kasia nie chciała się z nią bawić. Piąta randka to epopeja o rozwodzie rodziców, która trwała 15 lat. Dziesiąta randka to już twoja historia traumy z nią.
“Szukam spokoju” – ale spokojem nazywa oko cyklonu, który sama tworzy. Jej spokój to chaos kontrolowany, a kontrola to kolejny dramat do kolekcji. Każda wiadomość od niej zaczyna się od “Nie uwierzysz, co mi się dzisiaj stało”.
Pierwsza randka kończy się jej płaczem z powodu kelnera, który za długo przynosił zamówienie. Druga randka to ja płaczę z powodu pierwszej randki. Trzecia randka to ona płacze, bo ja płaczę z powodu drugiej randki. Czwarta randka nie ma, bo oboje płaczemy.
Duża siostra
“Moja młodsza siostra też tu jest, hilarious!”
Pierwsze zdjęcie – ona. Drugie – z siostrą. Trzecie – same siostry. Czwarte – cała rodzinka. Piąte – znowu siostry. Szóste – już nie wiesz, która to która. Siódme – czyżby z bratem? Nie, to jednak siostra w czapce.
Idziesz na randkę, ona przychodzi z siostrą. Idziesz na drugą randkę, znowu z siostrą. Trzecia randka to już w trójkę, bo “siostra chciała poznać chłopaka siostry”. Siostra ma więcej do powiedzenia o waszym związku niż ty, a ty masz mniej do powiedzenia niż siostra.
“Jesteśmy bardzo blisko” – tak blisko, że to już nie jest zdrowe. Mieszkają razem, pracują razem, chodzą razem na randki. Ty jesteś dodatkiem do pakietu, a pakiet to dwie siostry plus rodzina plus przyjaciele plus były chłopak siostry, który “jest jak brat”.
Każda decyzja musi zostać skonsultowana z siostrą. Każda randka musi zostać zatwierdzona przez siostrę. Każda wiadomość jest czytana przez siostrą. Ty datujesz się z siostrą, która datuje się z siostrą, która datuje się z tobą.
Wieczna studentka
“Studiuję już 8 lat, ale to z pasji!”
Ma 28 lat i nadal studiuje “coś z kultury” na trzecim kierunku. Pierwszy to było prawo, ale było za trudne. Drugi to psychologia, ale za dużo się musiała uczyć. Trzeci to kulturoznawstwo, bo “to jest jej prawdziwa pasja” (i nie ma matematyki).
Mieszka w akademiku, bo “to jest tymczasowe”, tymczasowo od 6 lat. Pracuje w Starbucks, ale to “nie jest jej prawdziwa praca”, prawdziwa praca to będzie jej pasja, kiedy ją znajdzie. Obecnie szuka siebie, a ty jesteś częścią tego poszukiwania.
“Nie jestem materialistką” – co oznacza, że ty będziesz płacić za wszystko, bo ona inwestuje w swoją edukację. Jej największą inwestycją jest kolekcja książek, których nie przeczytała, i kurs online na Coursera, z którego zrobiła 10%.
Pierwsza randka to kawiarnia (bo ma zniżkę studencką), druga to kino (znowu zniżka), trzecia to spacer (bo darmowy). Nie że nie ma pieniędzy, ale “żyje minimalistycznie”. Minimalistycznie, ale na twój koszt.
Influencerka life coach
“Pomagam kobietom odnaleźć swoją wartość 💕”
Ma 25 lat, tydzień doświadczenia w “coachingu” i certyfikat z kursu online za 99 złotych. Nazywa siebie ekspertką od rozwoju osobistego, choć jej największym osiągnięciem był miesięczny detox od cukru (przerwany po tygodniu).
Sprzedaje kursy szczęścia kobietom, które szukają sensu życia w mediach społecznościowych. Jej życie to starannie wyreżyserowane story na Instagramie, gdzie każdy poranek to “miracle morning”, a każdy wieczór to “gratitude practice”.
“Pracuję nad swoją mindset” – co oznacza, że przepisuje cytaty z Tiktoka i nazywa to swoją filozofią. Jej biuro to kawiarnia, jej klienci to znajome, a jej sukces to 500 obserwatorów, z których połowa to rodzina.
Pierwsza randka to bezpłatna sesja coachingowa, gdzie analizuje twoje życie i oferuje swoje usługi. Druga randka to już płatna konsultacja. Trzecia randka nie ma, bo stwierdziła, że nie jesteś w odpowiednim “miejscu energetycznym” na związek.
Instrukcja obsługi dżungli
Tinder to nie aplikacja randkowa. To symulator życia, gdzie możesz doświadczyć wszystkich możliwych rozczarowań w wersji cyfrowej, zanim doświadczysz ich w realu. To gra losowa z płatnym dostępem do frustracji, gdzie każdy profil to obietnica bez pokrycia, a każdy match to lokata w banku złudzeń.
Każdy typ, który opisałem, to realna osoba, którą spotkasz. Może nie w tej dokładnie formie, ale w jakiejś wariacji. Bo ludzie nie są oryginalni – mamy te same marzenia, te same lęki, te same sposoby na ich ukrywanie. Różnimy się tylko stopniem szczerości wobec siebie i innych.
Ale scrollujesz dalej. Zawsze scrollujesz dalej. Bo gdzieś tam, między wojowniczką fitnessu a kolekcjonerką dramatów, może kryje się ta jedna normalna osoba. Ta, która nie ma 47 filtrów na każdym zdjęciu, nie sprzedaje kursu na szczęśliwe życie i nie szuka sponsora na swoje hobby fotografowania kawy.
Spoiler alert: prawdopodobnie jej tam nie ma. Ale może nie o to chodzi? Może chodzi o to, żeby podczas tego poszukiwania nie stracić siebie? Żeby pozostać tym, kim jesteś, a nie stać się tym, kim myślisz, że powinieneś być, żeby komuś się spodobać?
“Może tym razem będzie inaczej” – powtarzasz sobie, przesuwając palcem po raz 847 tego wieczoru. I może rzeczywiście będzie inaczej. Może nie znajdziesz miłości życia, ale znajdziesz ciekawą historię. Może nie znajdziesz drugiej połówki, ale znajdziesz dobry materiał na stand-up.
Pamiętaj: Tinder to jak kasyno w Las Vegas. Dom zawsze wygrywa, a ty zawsze zostajesz z pustym portfelem, ale za to z kupą historii do opowiedzenia znajomym. I czasami – naprawdę tylko czasami – trafiasz jackpot. Ale najczęściej trafisz kolejną anegdotę o tym, jak to możliwe, że ludzie tak bardzo nie rozumieją siebie nawzajem.
Miłego swajpowania, dzielny poszukiwaczu! Niech moc aplikacji będzie z tobą, a Wi-Fi nigdy cię nie zawiedzie!
RetroExplore stories and advice on living your best life. From personal growth to entertainment, dive into the latest in lifestyle trends and inspiration.