Politycy trzymają społeczeństwo za mordę, ale nie potrafią utrzymać go w kupie. Polaryzacja w Polsce to nie efekt uboczny. To strategia. Narzędzie władzy. Opluty naród rozłazi się jak stare gacie.
A kim ty jesteś?
W Polsce dziś nie ma środka. Jest tylko prawo-lewo, czarne-białe, PiS-PO. Albo jesteś z nimi, albo jesteś przeciwko. Albo klękasz, albo walczysz. Trzeciej drogi? Nie ma. Zasypana równością szans i błotem z TVP Info.
Politycy? To nie są już przedstawiciele narodu. To są wodzowie plemion. Toczą wojnę o władzę, nie o dobro wspólne. O własny byt, nie o państwo. Dzielą Polskę na dwa światy – lepszy i gorszy sort. Gorszy, bo myśli inaczej. Lepszy, bo się zgadza z linią partyjną. I wszystko się zgadza. Im mniej myślenia, tym więcej poparcia.
Polaryzacja? Słowo modne, mądre. Ale to nie naukowy fenomen. To zwykłe skur… w codziennym wydaniu. Sąsiad patrzy krzywo, bo głosujesz inaczej. Wujek nie przychodzi na święta, bo nie oglądasz Trwam. A dzieci w szkole? Już wiedzą, jakim chcesz być dorosłym: czerwonym, niebieskim, zielonym czy może różowym. Edukacja? Przekaz podprogowy z ministerstwa ideologii.
Wszyscy jesteśmy upolitycznieni
WOŚP? Owsiak? Kiedyś symbol dobra. Dziś? Ikona jednej strony barykady. Chciałeś wrzucić do puszki? Uważaj. Bo zaraz ci przypną łatkę – lewaka, liberała, albo gorszego sortu Polaka. A Owsiak? Sam zrobił z siebie sztandar, zamiast zostać sumieniem. Billboardy, marsze, oświadczenia – wszystko polityczne. Nawet dzieci w czerwonych serduszkach dostają etykietkę.
Telewizja publiczna? Raczej partyjna. Przestała być tubą społeczną, a stała się armatą propagandy. Media komercyjne? Niewiele lepiej. Kto płaci, ten rządzi przekazem. A my – odbiorcy? Zatruci. Wierzymy w swoje bańki, nie w fakty.
Sport? Też już nie jest wolny
Skoki? Siatkówka? Piłka nożna? Tu już też polityka zagląda przez szatnię. Sponsorzy? Spółki Skarbu Państwa. Kto nie po linii – ten bez kontraktu. Kto ma inne poglądy – ten bez powołania. Reprezentacja narodowa? Duma? Nie, raczej narzędzie. Raz do robienia kampanii, raz do upokarzania przeciwników.
Religia? Przejęta
Kościół, który miał być ponad, zszedł na poziom. Razem z polityką wciągnął się w grę o głosy. W zamian za wpływy – ambony zamieniły się w trybuny. Z Bogiem na ustach, z kartą wyborczą w kieszeni. Sakramenty? W pakiecie z instrukcją, na kogo głosować.
Ludzie mają dość. Ale dalej idą za liderami
87% Polaków mówi, że ma dosyć. Ale znamienita większość dalej głosuje na tych samych. Boją się środka. Bo środek nie krzyczy, nie atakuje, nie obiecuje złotych gór. Tylko mówi: „trzeba się dogadać”. A to dziś oznacza: zdradę.
Zdradę idei, partii, narodu. Bo Polska to już nie państwo. Polska to pole bitwy. Bez końca. Bez reguł. Bez honoru.
I nikt nie chce wygrać
Nie ma tu zwycięzcy. Bo w tej wojnie wszyscy przegrywamy. My – społeczeństwo. My – obywatele. My – normalni ludzie, którzy chcą tylko spokojnie żyć. Bez pytania, na kogo głosowałeś. Bez wstydu, że masz inne zdanie. Bez strachu, że znowu podzielą nawet chleb.
Zakończenie?
Żadne. Bo to się nie kończy.
To się będzie kręcić, póki ktoś nie wstanie i nie powie: „Wypier… z tą wojną!”
Ale na razie nikt nie wstaje.
Bo lepiej siedzieć w swojej bańce.
Z popcornem. I hejtem.
Amen.


