“Amerykańscy badacze z Instytutu Neurobiologii Behawioralnej przy Stanford University po 8-letnich badaniach na grupie 12000 osób udowodnili, że osoby, które trzymają filiżankę i piją kawę lewą ręką, mają o 23% wyższy iloraz inteligencji niż te używające prawej ręki. Według dr. Michaela Richardson, głównego autora badania, wynika to z aktywacji odmiennych obszarów mózgu odpowiedzialnych za kreatywne myślenie.”
Co sądzisz o tej informacji? Kontrowersyjna? A może zaczniesz się zastanawiać, czy nie poprawić swojego IQ poprzez niewielką zmianę nawyków – od jutra kawę będziesz pił, trzymając filiżankę w lewej ręce i po paru miesiącach testy na inteligencję wykażą istotną poprawę? Co Ci szkodzi być mądrzejszym?
Problem tkwi w tym, że informacja ta jest w całości zmyślona. Aby ją uwiarygodnić, zastosowano kilka sztuczek, by czytelnik uwierzył w to, co właśnie trafiło do jego głowy. A mamy tutaj do czynienia z następującymi elementami:
- prestiżowa instytucja – Standford University budzi zaufanie
- konkretne liczby – 8 lat, 12000 osób, 23% – nadają pozory rzetelności
- fikcyjny ekspert z tytułem naukowym
- pozornie logiczne wyjaśnienie zależności przyczynowo-skutkowych (aktywacja odmiennych obszarów mózgu)
- trudność w natychmiastowej weryfikacji – kto sprawdzi ostatnie publikacje Stanford?
- intrygująca teza – ludzie chętnie uwierzą w coś, co może ich wyróżniać.
- Ta technika to “argument from authority” – manipulacyjne powoływanie się na autorytet. Często jest spotykana, jeśli jej autor chce osiągnąć jakiś cel komercyjny, polityczny lub ideologiczny. Kojarzysz informacje z reklam kosmetyków: “dermatologicznie testowane”? Ile razy sięgnąłeś po testy dermatologiczne reklamowanego kosmetyku? Pewnie ta liczba bliska jest zeru. Tyle, że słysząc o testach dermatologicznych być może skusisz się na wybór takiego, a nie innego produktu. I cel komercyjny osiągnięty. Albo przypomnij sobie, jak najczęściej wygląda promowanie pseudonaukowych światpoglądów – za tymi teoriami też stoją wyimaginowani specjaliści oraz nie istniejące badania znanych (albo o poważnych nazwach) instytucji. “Dr. Patricia Mullins z Instytutu Fizyki Teoretycznej w Norwegii po analizie danych satelitarnych z ostatnich 15 lat stwierdziła, że anomalie w pomiarach GPS-owych są niemożliwe do wyjaśnienia przy założeniu kulistego kształtu Ziemi”. Idealny początek wpisu na blogu o płaskiej Ziemi.
Jeszcze ciekawiej wygląda sprawa, jeśli do tego, co czytamy lub słyszymy, dochodzą aspekty wizualne, podkreślące profesjonalizm i autentyczność przekazu. Autorytet wizualny – to jest coś, co tygrysy lubią najbardziej. Wszelakie wątpliwości najszybciej są neutralizowane, jeśli jakąś teorię prezentuje osobnik w białym kitlu, wyglądający na lekarza albo naukowca, a jak jeszcze dołożymy mu okulary – to już mamy oszustwo level master.
Biały kitel to jeden z najmocniejszych symboli kompetencji w naszej kulturze. Badania pokazują, że ludzie są znacznie bardziej skłonni wykonać polecenie tak ubranej osoby – nawet jeśli to tylko aktor. To zjawisko nazywa się “efektem białego kitla” i wynika z automatycznego skojarzenia tego stroju z wiedzą medyczną i wiarygodnością.
Okulary dodatkowo wzmacniają wrażenie inteligencji i dokładności. Podświadomie kojarzymy je z długimi godzinami studiowania, precyzją i analitycznym myśleniem. Osoby w okularach są często postrzegane jako bardziej kompetentne, nawet gdy ich rzeczywista wiedza jest identyczna.
Powstaje teraz proste pytanie – dlaczego z pozoru tak trywialne techniki są równocześnie tak skuteczne? Składa się na to kilka elementów:
- przeciążenie informacyjne – żyjemy w epoce, gdzie codziennie dociera do nas ogromna ilość danych. Nie mamy czasu ani możliwości weryfikować każdej informacji, więc polegamy na skrótach myślowych. A będzie jeszcze ciekawiej, bo AI wkroczyło do boju i można generować nieskończoną wręcz liczbę nieprawdziwych informacji
- zaufanie do nauki – w społeczeństwie zachodnim nauka cieszy się wysokim prestiżem. Gdy coś brzmi “naukowo”, automatycznie traktujemy to jako bardziej wiarygodne.
- efekt szczegółowości – konkretne liczby i dane sprawiają wrażenie precyzji. “23%” brzmi bardziej wiarygodnie niż “dużo więcej”.
- obciążenie poznawcze – kiedy informacja zawiera dużo szczegółów technicznych, nasz mózg szybciej “męczy się”.
Ale nie tylko biały kitel i okulary są gwarantem lepszej skuteczości przekazu. Bo też nie każdy chce sprzedać suplement diety. Pseudonaukowcy chętnie korzystają z “gadżetów” związanymi z nauką lub poważnymi obliczeniami – wykresy, tabele, skomplikowane terminy, opasłe tomy książek z dziwnymi tytułami na półkach w tle, dyplomy na ścianie, tytuły przed nazwiskiem itp. Szemrani doradcy inwestycyjni – występują albo w garniturach, w prestiżowo wyglądającym biurze, albo prezentują się na tle pięknego krajobrazu wybitnie turystycznej okolicy, a najlepiej, jeśli obok stoi sportowy samochód. “Jeszcze miesiąc temu mieszkałem w rowie, a teraz jeżdżę Porsche po ulicach Monaco! Nauczę Cię mojego systemu inwestycyjnego w czternaście minut! Zapisz się na bezpłatny webinar!”. Brzmi znajomo? No co Ty…
Morał tej historii?
Zanim uwierzysz komuś w białym kitlu, sprawdź czy nie jest to przypadkiem kelner z restauracji obok. A jeśli ktoś obiecuje Ci bogactwo w 14 minut przy pomocy jego “rewolucyjnego systemu” – prawdopodobnie jedyną osobą, która się wzbogaci, będzie on sam.
Pamiętaj: warto weryfikować informacje. I prawdziwi eksperci rzadko pozują na tle Lamborghini, twierdząc że odkryli “jeden prosty trik, którego banki nienawidzą”.
P.S. Jeśli mimo wszystko planujesz jutro pić kawę lewą ręką dla poprawy IQ – to znaczy, że ten tekst na Ciebie nie podziałał. Ale przynajmniej będziesz ambidecksterem*.
*) ambideckster – osoba, która jednakowo sprawnie posługuje się obiema rękami – zarówno
prawą, jak i lewą.

