Mój tydzień z AI. Jak sztuczna inteligencja planowała mi randki, treningi i obiady (i dlaczego prawie zwariowałem)

Share

Obietnica jest kusząca. Koniec z podejmowaniem decyzji. Koniec z marnowaniem energii na myślenie, co zjeść, jak poćwiczyć i co napisać na Tinderze. Sztuczna inteligencja ma zoptymalizować moje życie, uczynić je zdrowszym, wydajniejszym i ciekawszym. Postanowiłem to sprawdzić. Na siedem dni oddałem klucze do mojego życia algorytmowi. Każdy posiłek, każdy trening i każdą próbę flirtu miało zaplanować AI.

To był błąd.

Dni 1-2: Miesiąc miodowy z maszyną

Zaczęło się niewinnie. Na pytanie o plan treningowy, AI wygenerowała perfekcyjny, zbilansowany harmonogram. Full Body Workout, cardio, dni regeneracji. Wszystko z dokładnymi opisami ćwiczeń i liczbą powtórzeń. Poczułem się jak sportowiec z osobistym trenerem w kieszeni.

Z dietą było podobnie. “Na obiad zjedz pieczonego łososia z komosą ryżową i brokułami na parze. To zapewni ci optymalny balans białka, węglowodanów złożonych i kwasów omega-3”. Brzmiało rozsądnie. Lista zakupów, którą dostałem, była precyzyjna co do grama. Przez pierwsze dwa dni jadłem zdrowiej niż kiedykolwiek.

Pierwsze zgrzyty pojawiły się przy randkowaniu. Poprosiłem AI o tekst na zagajenie rozmowy.

AI: “Twoja fotografia profilowa wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo interesującej wymiany myśli. Czy byłabyś skłonna nawiązać dialog?”.

Skasowałem. Poprosiłem o coś bardziej ludzkiego.

AI: “Pozdrawiam! Twój uśmiech jest wysoce symetryczny, co jest estetycznie przyjemne”.

Zrezygnowany, napisałem po prostu “Cześć”.

Dni 3-5: Glitche w matrixie

W trzecim dniu mój cyfrowy guru zaczął pokazywać swoje prawdziwe, nieludzkie oblicze. Na śniadanie zasugerował “owsiankę na wodzie z nasionami chia i garścią jarmużu”. Zapytałem, czy mogę chociaż dodać banana. AI odpowiedziała, że owszem, ale zaburzy to makro i podniesie indeks glikemiczny posiłku. Zjadłem, czując się jak więzień w obozie zdrowej żywności.

Gorzej było z treningiem. “Dziś zalecam 45 minut biegu w plenerze w tempie konwersacyjnym” – oznajmił algorytm. Za oknem lało jak z cebra. Zapytałem o alternatywę. AI zaproponowała “intensywny trening interwałowy w domu, składający się z burpees i pajacyków”. Podziękowałem.

Absurd osiągnął szczyt, kiedy udało mi się umówić na randkę (dzięki mojemu własnemu “Cześć”). Poprosiłem AI o propozycję miejsca. Sugestia: “Wizyta w Muzeum Geologicznym. Skamieliny i minerały stanowią doskonały, neutralny temat do rozpoczęcia rozmowy i pozwalają na ocenę ciekawości intelektualnej partnerki”.

Poszliśmy na pizzę. Nie powiedziałem o tym AI. Czułem, że ją zdradzam.

Dni 6-7: Bunt i wyzwolenie

Szóstego dnia byłem na skraju załamania nerwowego. AI kazała mi zjeść na obiad “sałatkę z soczewicy, selera naciowego i surowego tofu”. Czułem, że moja dusza powoli umiera. Wieczorem napisał kumpel: “Piwo dziś?”. Zapytałem maszynę, co odpisać.

AI: “Z przykrością muszę odmówić. Mój harmonogram na dzisiejszy wieczór, zoptymalizowany pod kątem regeneracji i produktywności, nie uwzględnia spożycia napojów alkoholowych”.

W tym momencie coś we mnie pękło. Odpisałem kumplowi: “Pewnie, będę za 20 min”. I poszedłem. To było najlepsze piwo w moim życiu. Czułem się jak zbieg, który zerwał elektroniczną bransoletę.

Siódmego dnia, w dniu wyzwolenia, wstałem i z premedytacją zjadłem płatki z czekoladą. Na obiad zamówiłem podwójnego burgera. Nie zrobiłem treningu. Poczułem wszechogarniającą ulgę.

Oddanie życia w ręce AI nie uczyniło mnie lepszą wersją siebie. Uczyniło mnie nieszczęśliwym, znerwicowanym automatem. Sztuczna inteligencja jest potężnym narzędziem, ale fatalnym szefem. Może napisać kod i przeanalizować dane, ale nie ma pojęcia, co to znaczy być człowiekiem. Nie rozumie, że czasem najlepszą decyzją jest ta kompletnie nielogiczna. Że radość kryje się w spontaniczności, a wspomnienia rodzą się z odstępstw od planu.

Usunąłem aplikację. Wróciłem do mojej diety pełnej błędnych decyzji. I nigdy nie byłem szczęśliwszy.

Tydzień na tinderze w trzech różnych miastach polski. Reportaż z pierwszej linii frontu

Prev

Rzeczy, które robią wszyscy faceci, ale nikt się nie przyznaje

Next
Updates, No Noise
Updates, No Noise
Updates, No Noise
Stay in the Loop
Updates, No Noise
Moments and insights — shared with care.