Jesteś Zwycięzcą? Nie, jesteś klientem. Jak kołczingowe pranie mózgu zrobiło z nas armię naiwniaków.

Stoisz w wielkiej hali. Wokół ciebie tysiąc osób. Z głośników naparza “Eye of the Tiger”. Na scenę wbiega facet w garniturze ciut zbyt ciasnym w ramionach, krzycząc do mikrofonu: „CZY JESTEŚCIE GOTOWI NA ZMIANĘ?!”. Tłum ryczy. Ty ryczysz. Czujesz, że możesz wszystko. Że za chwilę wyjdziesz stąd i podbijesz świat. Dwa dni później budzisz się w swoim mieszkaniu na kredyt, z chudszym portfelem o 5 tysięcy złotych i z poczuciem, że właśnie zostałeś mentalnie wygwałcony przez sprzedawcę marzeń.

Polska branża rozwoju osobistego (znana szerzej jako kołczing) to rak, który toczy nasze społeczeństwo od lat 90., ale teraz, w dobie mediów społecznościowych, osiągnął stadium przerzutów do mózgu. Domorośli guru sukcesu wmówili nam, że każdy może być milionerem, a jeśli nim nie jesteś – to twoja wina, bo „źle wizualizujesz”.

Sprzedawcy łopat w czasie gorączki złota

Zasada jest prosta i stara jak świat. Kto zarabia najwięcej w czasie gorączki złota? Ten, kto sprzedaje łopaty.

Polscy guru sukcesu nie dorobili się na nieruchomościach, giełdzie czy innowacyjnych technologiach. Oni dorobili się na mówieniu wam, że dorobili się na nieruchomościach, giełdzie i technologiach.

To błędne koło absurdu. Kupujesz kurs „Jak zarobić pierwszy milion” od gościa, który zarobił swój pierwszy milion, sprzedając tysiąc takich kursów tobie i tobie podobnym. To piramida finansowa, w której towarem nie są garnki, ale twoja nadzieja.

Ci ludzie to mistrzowie inżynierii wstecznej. Najpierw wynajmują Ferrari do zdjęcia, potem kupują lajki, a na końcu ogłaszają się ekspertami od bogactwa. A ty patrzysz na ten cyrk i myślisz: „Kurczę, on ma zegarek za 50 koła, musi wiedzieć, co mówi”. Nie, on wie tylko, jak cię oskubać, żeby spłacić ratę leasingową za ten zegarek.

Tyrania Pozytywnego Myślenia

„Możesz wszystko”. „Ograniczenia są tylko w twojej głowie”. „Wszechświat ci sprzyja”.

To są najgorsze kłamstwa, jakie można sprzedać drugiemu człowiekowi. To toksyczna pozytywność, która niszczy psychikę.

Kołczing ignoruje rzeczywistość. Ignoruje ekonomię, nierówności społeczne, choroby, przypadki losowe. Według guru, jeśli jesteś biedny, chory albo nieszczęśliwy, to dlatego, że masz „zły mindset”. To okrutne. To zrzucanie odpowiedzialności na ofiarę.

Wmawiają kasjerce z dyskontu, że jeśli będzie wystarczająco mocno pragnąć i wstawać o 4 rano, to zostanie prezesem banku. Nie zostanie. Bo system tak nie działa. Ale guru o tym nie powie, bo guru sprzedaje iluzję sprawczości.

Zamiast realnych narzędzi dostajesz magiczne myślenie. „Wizualizuj sobie sukces”. Jasne, spróbuj wizualizować sobie, że jesteś najedzony, zamiast iść do sklepu. Powodzenia.

Fetysz „Strefy Komfortu”

Ile razy słyszeliście, że „życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu”?

To bzdura. Strefa komfortu to miejsce, gdzie czujesz się bezpiecznie, gdzie odpoczywasz, gdzie masz spokój. Ciągłe wychodzenie ze strefy komfortu to prosta droga do nerwicy, wypalenia i zawału przed czterdziestką.

Ale guru musi cię stamtąd wygonić. Musi sprawić, żebyś czuł się źle ze swoim normalnym, stabilnym życiem.

– „Pracujesz na etacie? Jesteś niewolnikiem!”

– „Masz wolne weekendy? Leniuchujesz, zamiast budować imperium!”

W ten sposób tworzą armię sfrustrowanych ludzi, którzy gardzą własnym życiem, bo nie jest ono ciągłym pasmem sukcesów rodem z Instagrama. Ludzie rzucają stałe prace, biorą kredyty na ryzykowne biznesy (polecane przez guru) i kończą z długami, podczas gdy guru wsiada w samolot na Bali.

Charyzmatyczni socjopaci na scenie

Spójrzcie na mowę ciała tych ludzi. Agresja. Dominacja. Krzyk.

To nie są nauczyciele. To są liderzy sekty. Stosują prymitywne techniki manipulacji tłumem. Każą wam klaskać, skakać, przytulać się do obcych ludzi. Dlaczego? Żeby wyłączyć krytyczne myślenie. W stanie euforii łatwiej wcisnąć ci kolejny kurs „Mastermind Premium” za 10 tysięcy złotych.

Słynne „Jesteś zwycięzcą!” to nie była motywacja. To była tresura. To zredukowanie człowieka do poziomu psa Pawłowa, który ślini się na dźwięk słowa „sukces”.

Ci ludzie żerują na ludzkiej samotności i zagubieniu. Dają ci poczucie przynależności do „elitarnego klubu ludzi świadomych”. W rzeczywistości należysz tylko do klubu sponsorów ich luksusowego życia.

Kac po kołczingu

Co dzieje się, gdy emocje opadną? Tydzień po szkoleniu wracasz do swojego biurka, do swoich problemów. Ale teraz jest gorzej. Bo teraz czujesz winę.

Skoro guru powiedział, że „możesz wszystko”, a tobie nadal nie wychodzi, to znaczy, że jesteś beznadziejny. Wpadasz w depresję. I co wtedy robisz? Kupujesz kolejną książkę, kolejne szkolenie, kolejny webinar.

Bo może tym razem zadziała. Może tym razem zdradzą ten prawdziwy sekret.

Nie ma sekretu.

Prawdziwy sukces to ciężka praca, trochę szczęścia, talent i lata wyrzeczeń. To nudne. To się nie sprzeda na TikToku.

Więc jeśli następnym razem zobaczysz reklamę gościa, który opiera się o maskę Lamborghini i obiecuje, że nauczy cię zarabiać miliony w miesiąc – zrób jedyną rozsądną rzecz, jaką może zrobić człowiek sukcesu.

Zablokuj go. I idź do normalnej pracy.

Previous Post

Tagliatelle w Dubaju i szejk w bidonie. Mroczna strona Instagrama, o której wszyscy wiedzą, ale wolą lajkować.

Next Post

Sylwester Marzeń, czyli bal na Titanicu za nasze podatki. Miliony na playback i scenografia z dykty.