InPost – polskie DNA czy międzynarodowy kapitał?

Czy firma, której największym akcjonariuszem jest czeska PPF Group, może być nazywana polską?

Co oznacza sukces InPost dla polskiej gospodarki i czy Rafał Brzoska ma prawo mówić o “polskich obowiązkach podatkowych”?

Geneza sukcesu: od nędzy do globalnej ekspansji

Historia InPost rozpoczyna się nie od nędzy, ale od małej gminy Nędza w województwie śląskim. To tam w latach 90. młody Rafał Brzoska, student Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, zaczynał swą biznesową przygodę od składania komputerów.

„Biznes zaczął od składania komputerów, później był czas na roznoszenie ulotek” – opisywał swoje początki w wywiadzie dla money.pl.

W pierwszą firmę Integer zainwestował 20 tysięcy złotych – całe swoje oszczędności. Jak sam często podkreśla: „zaczęło się od Nędzy”.

Brzoska od początku miał jasną wizję.

„Trzeba mieć przede wszystkim wizję tego, co chce się w biznesie osiągnąć – konkretne cele biznesowe ułatwiają budowanie strategii. Ważny też jest pomysł i odwaga w podejmowaniu trudnych decyzji – trzeba skupiać się na osiąganiu kolejnych celów i stawiać sobie poprzeczki w miejscach, w których inni mówią, że się nie da” – wyjaśniał w wywiadzie dla Shoplo swoją filozofię biznesową.

W 2006 roku, gdy polska poczta przechodziła kryzys związany ze strajkiem pracowników, Brzoska zdecydował się na odważny krok – założył InPost.

„W 2006 roku Rafał Brzoska, twórca grupy kapitałowej Integer.pl, powołał do życia spółkę InPost S.A. W ten sposób, w myśl zasady (…) ‘Zmiany są nieuniknionym elementem rozwoju. Dotyczyło to również polskiego rynku pocztowego…’ postanowił konkurować z monopolistą na rynku rodzimym, czyli Pocztą Polską” – wspomina historia firmy.

Wykorzystał sprytny trik prawny:

„Poczta Polska była wtedy jedynym operatorem, który mógł dostarczać listy o wadze poniżej 50 gramów. InPost zaczął oferować koperty z przyklejonymi blaszkami (wielkości karty kredytowej), aby osiągnąć dopuszczalną wagę”

– wyjaśnia oficjalna biografia przedsiębiorcy.

Filozofia pracy i kontrowersje

Rafał Brzoska nigdy nie ukrywał swoich poglądów na temat etyki pracy, co wielokrotnie wywoływało kontrowersje.

„Do roboty chodziło się w czasach komunizmu. I niestety, niektórym tak już zostało. Przychodzą do pracy o 8, wychodzą o 16 i nie odbierają telefonu służbowego albo wyłączają od razu za progiem. Po 16 całkiem wypisują się z życia firmy – i to właśnie jest przychodzenie do roboty” – mówił w jednym z wywiadów.

Jego zdaniem:

„Natomiast człowiek, do którego mogę zadzwonić z pytaniem o 21 albo wysłać e-mail, a on odpisuje po pół godziny – to dla mnie wartościowy pracownik nowoczesnej organizacji”.

W 2025 roku jego wypowiedzi na temat kultury pracy wywołały burzę:

„Myślę, że bezpośrednią przyczyną jest to, że przez ostatnie 10 lat mieliśmy do czynienia z kulturą obrzydzania etosu pracy, i nie boję się tego powiedzieć. Skrajna, aktywistyczna lewica pławi się w tym, że jesteśmy głupkami i uprawiamy kulturę zapierdolu. To jest coś, co zabija gen przedsiębiorczości, ciężkiej pracy i etosu pracy” – stwierdził w wywiadzie z Maciejem Kaweckim.

Dodał też:

„Jak znika etos pracy, jaki poklask zyskują różnego rodzaju aktywiści, którzy na portalach społecznościowych przekazują młodemu pokoleniu ideę, że bez pracy można coś osiągnąć. Ani Polska, ani UE nie będzie się rozwijać, jeżeli będziemy obrzydzać etos pracy. Owszem, ja też chciałbym czterodniowego tygodnia pracy, dłuższych urlopów, ale to jest właśnie jedną z przyczyn utraty konkurencyjności europejskich firm”.

„Jeżeli chcemy być Europą, która wygrywa, musimy postawić na ciężką pracę, innowacje, zdobywanie kolejnych szczytów” – zaznaczył.

Struktura właścicielska: kto faktycznie rządzi InPost?

Najważniejsze pytanie o „polskość” InPost kryje się w strukturze właścicielskiej. Dane z 2025 roku pokazują jasny obraz:

Największym akcjonariuszem InPost jest więc czeska PPF Group – fundusz inwestycyjny założony przez Petra Kellnera (zmarłego w 2021 roku), którego majątek szacowano na 17,5 miliarda dolarów. PPF systematycznie zwiększało swoje udziały – najpierw kupując 15% akcji od Advent International za 10 euro za akcję, później podnosząc udział do obecnych 28,75%.

„PPF Group zwiększyła swoje udziały w InPost, po tym jak uzgodniła nabycie dodatkowych akcji w pan-europejskiej firmie dystrybucyjnej e-commerce od Advent International” – informowała oficjalnie PPF Group.

Podwójna struktura korporacyjna: Luksemburg czy Kraków?

InPost funkcjonuje w skomplikowanej strukturze korporacyjnej:

  • InPost S.A. (Luksemburg) – spółka giełdowa zarejestrowana zgodnie z prawem Wielkiego Księstwa Luksemburga i notowana na giełdzie Euronext Amsterdam
  • InPost sp. z o.o. (Kraków) – spółka operacyjna z siedzibą w Krakowie należąca do grupy Integer.pl

Rafał Brzoska wyjaśnia ten wybór w kontekście historycznym:

„W tym roku minęło 20 lat naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Pamiętam rok 2004, jakby to było wczoraj. To właśnie wtedy nie przyjąłem oferty na – astronomiczne wówczas – 12 milionów euro od amerykańskiego funduszu kapitału wysokiego ryzyka za INTEGER. Postanowiłem sam skonsolidować rynek. Dzisiaj, również dzięki europejskiej swobodzie przepływu kapitału, usług i osób, InPost jest europejskim czempionem innowacji w branży e-commerce”.

Wyniki finansowe: rekordowe liczby i podatkowe argumenty

InPost prezentuje imponujące wyniki finansowe, które potwierdzają sukces biznesowy niezależnie od struktury właścicielskiej:

Argument podatkowy: „lista wstydu” branży kurierskiej

Jednym z najsilniejszych argumentów Rafała Brzoski za „polskością” InPost są płacone w Polsce podatki. W kontrowersyjnym nagraniu opublikowanym w 2025 roku prezes InPost przedstawił „prawdziwą listę wstydu branży kurierskiej”:

„InPost miał w 2024 r. 9,85 mld zł przychodu i zapłacił 375 mln zł podatku CIT, czyli o ponad 100 mln zł więcej niż rok temu. Jak długo polski system podatkowy będzie traktował zagraniczną konkurencję lepiej niż polskie firmy?” – pytał retorycznie Brzoska.

Według jego danych zagraniczni konkurenci przy podobnych przychodach płacą znacznie mniejsze podatki w Polsce. Przykład DHL e-commerce szczególnie go oburzył:

„przy przychodach wysokości 2,8 mln zł zapłacili w 2024 roku okrągłe 0,0 zł podatku CIT”.

„Jak długo polskie władze będą pozwalały na niepłacenie podatków w Polsce ze szkodą dla nas, dla całego społeczeństwa” – dodawał w swoim wystąpieniu.

W komunikacie finansowym za 2024 rok podkreślał:

„Nie zapominamy, że jesteśmy polską firmą i jako taka mamy polskie obowiązki, w tym także podatkowe. Od lat wpłacamy do polskiego budżetu podatek CIT na rekordowym poziomie. Za 2023 rok podatek odprowadzony przez Grupę InPost w Polsce był aż dwu i pół razy większy niż podatki całej konkurencji razem wziętej. Natomiast za rok ubiegły pobiliśmy wszelkie rekordy i nasz podatek, który zasilił polski budżet, wyniósł 380 mln zł”.

Głosy ekspertów i krytyków: czy InPost to polska firma?

Kwestia „polskości” InPost budzi kontrowersje w opinii publicznej. Na forum Wykop.pl jeden z użytkowników argumentuje:

„InPost nie jest polską firmą, gościu, zrozum to (…) Brzoska jest tylko twarzą firmy i nic od niego nie zależy, zaklepał sobie w umowie sprzedaży dożywotniego figuranta. A inwestorzy nie chcieli go dofinansować, bo to mitoman, który dwa razy zbankrutował InPost”.

Z drugiej strony inni wskazują na praktyczne aspekty:

„To, że Knedliki [PPF Group] mają 28% to cóż – zaryzykowali, zainwestowali, to mają. Sądząc po podatkach, to jest bardziej polski niż DHL, UPS, FedEx i cała reszta razem wzięta”.

Krytyk dodaje:

„Podatki tutaj, ale główny zysk leci za granicę. A na przykład taki Orlen jest w 100% polski. Może warto wspierać polskie formy dostawy?”

Inny z komentujących ripostuje:

„Poza tym Brzoska często mówi, że rząd dyskryminuje polską firmę, a pomaga zagranicznym. To nieprawda. Rząd dyskryminuje ZAGRANICZNĄ firmę InPost, a wspiera inne zagraniczne firmy.”

Wypowiedzi Rafała Brzoski: między patriotyzmem a globalnym biznesem

Założyciel InPost nie ukrywa swojego polskiego patriotyzmu, ale jednocześnie myśli globalnie. Jego wypowiedzi pokazują kompleksowe podejście do kwestii tożsamości firmy:

O polskich obowiązkach:

„Nie zapominamy, że jesteśmy polską firmą i jako taka mamy polskie obowiązki, w tym także podatkowe” – podkreślał w komunikacie finansowym za 2024 rok.

O przyszłości Europy:

„Moim zdaniem największym czynnikiem ryzyka w 2025 r. jest kryzys Unii Europejskiej – zarówno jako organizacji, jak i wizji rozwoju. Chcę zostać dobrze zrozumiany. Piszę to jako zdecydowany euroentuzjasta. Mogę bez końca podkreślać, ile zawdzięczamy Unii Europejskiej my Polacy, oraz ile zawdzięcza jej InPost” – mówił w wywiadzie dla XYZ.

„Dlatego martwię się o Unię Europejską. Każda duża organizacja, wchodząc w fazę regresu, wykonuje nerwowe ruchy. Nadrabia brak spójnej wizji agresywną retoryką i chaotycznymi działaniami. Podobnie jest z korporacjami – tracąc strategiczną busolę, wdrażają desperackie kampanie marketingowe lub dokonują kosztownych, nieuzasadnionych względami rynkowymi przejęć i fuzji.”

O technologii i innowacjach:

„InPost już dawno przestał być typową firmą logistyczną. Jesteśmy przede wszystkim korporacją innowacyjną opartą na najnowocześniejszych technologiach. Innowacyjności tej nie traktujemy jednak jako modnego dodatku. Stanowi ona nieodłączny element naszej kultury korporacyjnej” – wyjaśniał swoją wizję firmy.

„Elementem tego jest oczywiście wykorzystanie sztucznej inteligencji w działalności operacyjnej firmy. Na ten temat nie mogę niestety powiedzieć więcej, gdyż jest to jeden z elementów naszej przewagi kompetencyjnej nad konkurencją. Mocno jednak inwestujemy w te rozwiązania.”

O sztucznej inteligencji:

„Nie za 10 czy 15 lat. Za dwa lata. Za pięć lat uzyska świadomość” – przewidywał w „Biznes Klasie”, mówiąc o sztucznej inteligencji, co wywołało krytykę ekspertów.

Bezpieczeństwo i obronność: kontrowersyjne propozycje

W kontekście bezpieczeństwa kraju Brzoska poszedł najdalej ze swoimi propozycjami:

„Będziemy pytać pracowników w specjalnych ankietach o to, kto ma broń, kto chciałby aplikować o pozwolenie na jej posiadanie, kto chciałby brać udział w szkoleniach ze strzelania. Jako firma zgłaszamy generalną gotowość, by takie szkolenia organizować” – powiedział w wywiadzie dla Forbesa.

Uzasadniał to słowami:

„Jestem kolekcjonerem broni, więc mam ją w domu. Akurat polskie prawo umożliwia społeczeństwu posiadanie broni, szkolenie się w jej używaniu i to jest jeden z kluczowych elementów do tego, żeby być gotowym na sytuacje nadzwyczajne. Społeczeństwo bardzo poważnie o tym myśli, co widać po rosnącej liczbie udzielanych pozwoleń na posiadanie broni od czasu wybuchu wojny w Ukrainie.”

Swoje plany przedstawiał w skali:

„Z własną bronią, wyposażeniem osobistym i mundurem, podlegających co najmniej raz na kwartał szkoleniom strzeleckim bez limitu użytej amunicji. A może okazać się, że do akcji przystąpi 150 tysięcy osób. To jest prawdziwa skala pomocy w budowaniu potencjału militarnego państwa i brania przez biznes współodpowiedzialności za jego bezpieczeństwo.”

„Minister finansów musi jasno powiedzieć, czy da miliard złotych na budżet Ministerstwa Obrony Narodowej celem pozyskania określonej liczby przeszkolonych i wyposażonych żołnierzy. Czy też nie da MON tego miliarda, a zrekompensuje go rozproszoną siecią wolontariuszy stworzoną przez wybranych przedsiębiorców, którzy się do tego programu zgłoszą i będą mieli możliwość zakupu za własne środki wyposażenia i na przykład odliczenia tych wydatków od kosztów uzyskania przychodów” – dodaje szef InPostu.

Misja deregulacji: od biznesu do polityki i z powrotem

W 2025 roku Rafał Brzoska podjął się wyzwania deregulacji polskiej gospodarki na prośbę premiera Donalda Tuska.

„Czytałem w ostatnich kilku dniach nawet jakieś dwa wywiady i jedną z wypowiedzi, że deregulacja nie jest niczym trudnym, tylko trzeba chcieć, i że pan akurat wie, co trzeba zrobić. No to niech pan się za to weźmie. Bierze pan to?” – zwrócił się Tusk do Brzoski podczas konferencji na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Brzoska przyjął wyzwanie:

„Wydaje mi się, że dzisiaj rękawicę trzeba po prostu podjąć. Nie można wyłącznie narzekać i mówić, że trzeba zmieniać, tylko trzeba zmieniać. A do tego trzeba konkretnych propozycji.”

„Bardzo się cieszę, że pan premier jest otwarty, żeby wysłuchać tych postulatów” – tak po wystąpieniu Tuska skomentował całą sprawę Brzoska.

Efekty pracy zespołu SprawdzaMY:

„Zespół SprawdzaMY wykonał gigantyczną robotę – 600 ekspertów przeanalizowało ponad 16 tysięcy zgłoszonych propozycji, blisko 500 pomysłów przekazaliśmy rządowi, z czego 185 zostało przyjęte. A 15 ma już status ustaw podpisanych przez prezydenta” – podliczał efekty w wywiadzie dla XYZ.

„To efekt pracy ludzi, którzy nie robili tego dla poklasku, tylko z przekonania, że państwo może działać sprawniej. Efekty pokazują, że o deregulacji mówimy na serio, że to nie był żaden polityczny teatr.”

„W zeszłym tygodniu opublikowaliśmy ponad 20 projektów, jutro opublikujemy kolejne 20 projektów. Na dzisiaj mamy ponad 8,5 tysiąca zgłoszeń na samej stronie internetowej, z czego 70 procent pochodzi nie od przedsiębiorców, a od obywateli” – informował w TVN24.

„Chcemy pokazać polskiemu społeczeństwu, ale też polskim przedsiębiorcom, których jest ponad trzy miliony w naszym kraju, że potrafimy zorganizować w sposób absolutnie profesjonalny coś, co do tej pory nie udało nikomu” – powiedział w TVN24.

O najtrudniejszych aspektach pracy:

„Co było najtrudniejsze: skompletowanie zespołu, tempo prac i ich skala, czy może to, że próbowano panu przypiąć polityczną łatkę? Zdecydowanie to ostatnie. Ciężkiej pracy się nie boję, a my – ludzie biznesu – potrafimy budować zespoły i szybko tworzyć procesy oraz mechanizmy” – mówił w wywiadzie dla XYZ.

Krytyka systemu podatkowego:

„Największym ‘potworkiem prawnym’ nokautującym przedsiębiorców i zwykłych podatników jest brak domniemania niewinności podatnika w starciu z machiną państwa. Proszę zauważyć, że w prawie karnym każdemu przestępcy, nawet jeśli zabije albo zgwałci, prokurator musi udowodnić, że taki czyn zabroniony popełnił, a w niektórych przypadkach, że zrobił to umyślnie. A podatnik? To on musi udowadniać, że jest niewinny, że błąd, który popełnił, nie był celowy” – krytykował system w wywiadzie dla PAP.

„Przedsiębiorców i zwykłych obywateli boli fakt, że organy państwa nie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Na przykład nie przestrzegają terminów wydawania decyzji, co znacząco utrudnia działania firm.”

„Polskie przepisy są bardziej korzystne dla zagranicznych korporacji niż dla rodzimych firm” – przekonywał w rozmowie z PAP.

Powrót do biznesu:

„Tak jak zapowiedziałem w lutym, moja rola w zespole deregulacyjnym kończy się z końcem maja. Wracam wtedy w 100 procent do obowiązków w InPost, ponieważ ostatnio dużą część doby spędzam właśnie nad projektem ‘SprawdzaMY'” – informował PAP.

„W ciągu 100 dni jego pracy dla dobra publicznego w stworzonej przez niego inicjatywie ‘SprawdzaMY’ InPost nie ucierpiał, ale – jak zaznaczył – ‘w dłuższym okresie żadna firma nie jest w stanie rozwijać się bez lidera’.”

„Z pełnym przekonaniem – tak. Choć kosztowało to mnóstwo pracy i nerwów, uważam, że warto było” – oceniał swoje zaangażowanie w zespół SprawdzaMY.

Kontrowersje z pracownikami: model zlecania usług na zewnątrz

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii związanych z InPost jest sposób zatrudnienia kurierów. W słynnym wywiadzie z Grzegorzem Sroczyńskim z Gazety.pl Brzoska tłumaczył:

„Mamy tylko etaty. Sto procent.”

Jednak na dalsze pytania wyjaśniał:

„Kurier nie jest naszym pracownikiem. Pracownik to jest ktoś, kto przychodzi do pracy, jak może sobie pan poczytać w Kodeksie Pracy” – wyjaśniał model biznesowy.

„Tak funkcjonuje branża logistyczna na całym świecie” – dodawał, uzasadniając zlecanie usług na zewnątrz.

Na pytanie o warunki pracy odpowiadał:

„Jeżeli kurier idzie na chorobowe albo bierze jeden dzień wolnego, to koledzy biją się o jego rejon. Dlaczego? Bo wiedzą, że będą pracować dużo więcej, ale przejmą cały wolumen i ich tygodniówka będzie razy dwa albo razy trzy. Czy chcemy pozbawić Kowalskiego takiej możliwości?”

„Świat raczej pokazuje, że im więcej wolności w zakresie prawa pracy, tym lepiej. Być może tym ludziom odpowiada, że mogą współpracować z różnymi firmami i płacą podatek liniowy 19 procent.”

„Podnoszenie stawek podatkowych lepiej zarabiającym to bardzo krótkowzroczne myślenie. To jest demotywujące, a najzdolniejsi mogą łatwo znaleźć pracę lub zakładać firmy za granicą. Żadne z rozwijających się państw nie zbudowało swojego bogactwa na wysokiej progresji podatkowej. To po prostu nie działa. W moim przekonaniu jedynie podatek liniowy jest podatkiem sprawiedliwym.”

Na zarzuty o „umowy śmieciowe” odpowiadał:

„Pyta mnie pan o mój pogląd, to odpowiadam: i pracodawca, i pracownik powinni mieć wybór. WYBÓR.”

„A pana kurier jaki ma wybór? Jak przyjdzie do pana i powie, że chce etat, to nie będzie pracować.”

„Nie będzie. Bo w naszym procesie logistycznym nie ma stanowiska kurier.”

„No i właśnie to jest chore” – komentował dziennikarz.

Dodawał pragmatycznie:

„Gdyby kurier, serwisant, ochroniarz miał u nas etat, płaciłby pan za paczkę 20 zł”.

„80 procent osób pracujących na tak zwanych innych formach zatrudnienia twierdzi, że zmusił ich pracodawca” – cytował statystyki, ale argumentował swoją filozofię pracy.

Jego filozofię pracy ilustruje wypowiedź:

„Jestem przekonany, że mamy do czynienia z rynkiem pracownika”.

Międzynarodowa ekspansja: polskie DNA w globalnej skali

InPost systematycznie poszerza swoją obecność w Europie, realizując wizję globalnego sukcesu:

„Planując międzynarodową ekspansję – niezależnie czy jest to produkt, czy usługa – trzeba znać swoje przewagi nad konkurencją oraz ewentualnie słabości i zagrożenia. Nie oznacza to oczywiście, że należy się wahać i obawiać porażki – odważne wkraczanie na nowe rynki to podstawa, ale musi być oparta na solidnych i racjonalnych fundamentach” – wyjaśniał strategię w wywiadzie dla Shoplo.

„W ten sposób działa właśnie Grupa Integer.pl, gdy realizuje strategię wprowadzania Paczkomatów® InPost w kolejnych krajach na świecie. Szczegółowo analizujemy możliwości rynku – badamy preferencje konsumentów, wyszukujemy najlepsze lokalizacje dla naszych maszyn. Zależy nam na tym, aby rozpocząć świadczenie usług jak najszybciej, ale nie zapominamy o tym, że klienci potrzebują czasu, aby poznać nasze rozwiązanie, przyzwyczaić się do niego i przekazać nam swoję opinię na jego temat.”

„Marzę już od lat, aby stworzyć polskiego Spotify – firmę o polskich korzeniach, ale o zasięgu globalnym” – wyznawał w wywiadzie dla Advent International.

„Czy możesz wymyślić inną polską firmę, która osiągnęła taki sukces międzynarodowy?” – pytał retorycznie Brzoska w wywiadzie dla Advent International.

„Robimy coś wyjątkowego. Jesteśmy już trzecią lub czwartą firmą logistyczną w dziewięciu krajach europejskich, w których jesteśmy obecni – a chcę być numerem jeden.”

„Nie spocznę, dopóki nie zbudujemy polskiego Spotify, marki znanej milionom konsumentów na całym świecie. To jest moja ambicja i mój cel”

– mówił w wywiadzie dla Advent International.

Previous Post

Upadek imperium Yeezy: jak Kanye West w rok zniszczył swoją miliardową markę

Next Post

Cinkciarz.pl: Upadek fintech-giganta – Przekręt czy niefortunny splot wydarzeń?