Cinkciarz.pl, jeden z największych polskich fintechów, przeszedł od bycia gwiazdą rynku do centrum najgłośniejszej afery finansowej ostatnich lat. Z zarzutami oszustwa na ponad 112 mln zł, prezesem poszukiwanym listem gończym i tysiącami poszkodowanych klientów – to historia, która wstrząsnęła polskim sektorem finansowym.
Początki imperium: Od garażu do Chicago Bulls
Historia Marcina Pióro i jego Cinkciarz.pl brzmi jak podręcznikowy przykład polskiego startup-success. Tajemniczy założyciel Cinkciarza wrócił właśnie z pracy w Wielkiej Brytanii (robił tam na budowie i pracował w sklepie), a potem otworzył usługi wymiany walut w centrum handlowym w rodzinnej Zielonej Górze.
Sam miał wtedy kredyt we frankach szwajcarskich. Szybko zorientował się, że przenosząc wymianę do sieci, zmniejszy koszty i marżę. Nazwę dla swojej strony miał wybrać bez namysłu. “Cinkciarz” kojarzył mu się się z wymianą i łatwo zapadał w pamięć.
Ironia losu: nazwa, która miała kojarzyć się z wymianą walut, pochodziła od PRL-owskiego slangu oznaczającego drobnego cwaniaczka nielegalnie wymieniającego walutę. Dziś brzmi to wyjątkowo proroczo.
Biznes szybko się rozwijał. W 2014 r. sięgały 8,5 mld zł, w 2017 przekroczyły 17 mld zł. W 2019 r. obroty wyniosły 21 mld zł, a w 2021 roku 33 mld zł. Firma sponsorowała Chicago Bulls, reprezentację Walii, a jej logo pojawiło się nawet w filmie “John Wick 3”.
“Udało nam się zbudować Zachód w Polsce, teraz firmy, takie jak Cinkciarz.pl, budują pozycję Polski na świecie” – mówił wtedy Lech Wałęsa podczas uroczystości sponsorskich.
Pierwsze pęknięcia w fasadzie
Problemy zaczęły się na początku września 2024 roku. Od września klienci Cinkciarza, popularnego kantoru internetowego działającego głównie w Polsce, zgłaszają problemy z opóźnieniami w realizacji transakcji. Wiele osób czeka na zwrot pieniędzy, a opóźnienia sięgają nawet miesiąca.
Początkowo firma tłumaczyła problemy usterką techniczną, która miała zostać naprawiona do końca października. Ale sytuacja się pogłębiała.
“Klientami Cinkciarza jesteśmy z mężem od wielu lat, wielokrotnie wymienialiśmy duże sumy w tym kantorze. W tym roku postanowiliśmy wrócić z emigracji, sprzedaliśmy dom w Wielkiej Brytanii, więc transakcja była naprawdę spora. Od 17 października czekamy na pieniądze. Chodzi o 40 tys. funtów, czyli ponad 200 tys. zł” – mówiła jedna z klientek Business Insider.
Cioś KNF: Utrata licencji
2 października 2024 roku przyszedł pierwszy poważny cios. Komisja Nadzoru Finansowego wydała jednogłośnie decyzję o cofnięciu zezwolenia na świadczenie przez Conotoxia sp. z o.o. usług płatniczych w charakterze krajowej instytucji płatniczej.
Powodem były poważne uchybienia. KNF stwierdziła, że spółka nie zapewnia ostrożnego i stabilnego zarządzania działalnością w zakresie usług płatniczych, czyli zachodzi przesłanka cofnięcia firmie zezwolenia na świadczenie usług płatniczych. Kluczowe było niewypełnianie przez spółkę obowiązków ustawowych (art. 78 ust. 1-3 ustawy o usługach płatniczych), związanych z ochroną środków pieniężnych przyjętych od użytkowników usług płatniczych.
W praktyce oznaczało to, że firma niepoprawnie przechowywała pieniądze klientów – prawdopodobnie łącząc je z własnymi środkami zamiast trzymać w odseparowanych rachunkach.
Odpowiedź firmy: Wojna z systemem
Cinkciarz nie przyjął ciosu biernie. W oficjalnym oświadczeniu firma zapewniała: “Fintech Cinkciarz.pl nieprzerwanie realizuje usługę internetowej wymiany walut. Wszystkie powierzone nam środki wracają do naszych Klientów w oczekiwanej przez nich walucie”.
Jednocześnie rozpoczęła prawną ofensywę przeciwko bankom, które – według firmy – celowo utrudniały jej działalność. “PKO BP S.A. poinformował, że spółki z grupy Cinkciarz.pl stanowią dla banku konkurencję i bank ma odgórny zakaz ich finansowania. Jest to kolejny przejaw rażącego naruszenia zasad równego traktowania przedsiębiorstw i utrudnianie dostępu do rynku” – argumentowała spółka.
Ucieczka prezesa i darowizny
5 października, zaledwie trzy dni po cofnięciu licencji przez KNF, wydarzyło się coś niepokojącego. Marcin Pióro, założyciel i prezes Cinkciarza oraz grupy Conotoxia, kilka tygodni temu darował kilka nieruchomości członkowi rodziny. Potwierdzać to mają wpisy w dwóch księgach wieczystych.
Jednocześnie prezes Cinkciarz.pl Marcin Pióro przebywa obecnie w Stanach Zjednoczonych. W odpowiedzi na pytania mediów Pióro tłumaczył: “Decyzja o przekazaniu należących do mnie nieruchomości była podyktowana troską o bezpieczeństwo moje i mojej rodziny oraz praktycznymi względami zarządzania majątkiem. W ostatnim czasie zaczęły pojawiać się publiczne groźby pod naszym adresem”.
Prokuratura wkracza do akcji
3 października 2024 roku, dzień po decyzji KNF, wszczęto postępowanie przygotowawcze pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Poznaniu. To był początek prawdziwej lawiny.
Do tej pory zawiadomienia o przestępstwie złożyło ponad 6 tysięcy 900 pokrzywdzonych. Skala problemu systematycznie rosła.
Zarzuty karne
5 marca 2025 roku prokuratura postawiła oficjalne zarzuty. Robert G. oraz Marcin P. (reprezentujący spółkę Cinkciarz.pl) otrzymali zarzuty obejmujące popełnienie przestępstwa oszustwa polegającego na doprowadzeniu szeregu osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie przekraczającej 49 milionów złotych.
Według śledczych klienci byli wprowadzani w błąd co do faktycznego przeznaczenia środków finansowych, pozyskanych od pokrzywdzonych w ramach internetowej wymiany walut i finansowania z tych środków działalności operacyjnej spółek wchodzących w skład Grupy Kapitałowej Conotoxia Holding.
Aresztowania i poszukiwania
Robert G., członek zarządu, został aresztowany 12 marca 2025 roku. Marcin P., prezes firmy, pozostał poza Polską. 25 lipca prokurator zarządził poszukiwanie Marcina P. listem gończym.
Pod koniec maja aresztowano również Monikę J., główną księgową oraz prokurentkę spółki Cinkciarz.pl. Podejrzanej zarzucono współdziałanie w popełnieniu oszustwa polegającego na doprowadzeniu wielu osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Kobieta przyznała się do popełnienia zarzuconego jej czynu i złożyła obszerne wyjaśnienia.
Skala katastrofy
Liczby mówią same za siebie. Według najnowszych szacunków prokuratury klienci Cinkciarza.pl stracili ponad 112 mln zł.
Statystyki sądowe (dane z kwietnia 2025):
- Przeciwko spółce cinkciarz.pl wpłynęło 1122 sprawy, załatwiono 721 spraw, w 641 spraw uwzględniono żądanie
- W Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze wpłynęło 283 sprawy przeciwko firmie Cinkciarz.pl
- Zabezpieczono środki na 328 rachunkach bankowych Cinkciarz.pl – łącznie około 16 mln złotych
Upadłość i nadzorca sądowy
10 marca 2025 roku nastąpił symboliczny koniec ery Cinkciarz.pl. W Sądzie Rejonowym w Zielonej Górze zarejestrowano wniosek o upadłość spółki cinkciarz.pl. Postanowieniem z dnia 28 marca 2025 r., Sąd Rejonowy w Zielonej Górze ustanowił tymczasowego nadzorcę sądowego.
Czy to był przekręt?
Argumenty za “przekrętem”:
- Nieprawidłowe przechowywanie środków klientów – łączenie ich z własnymi środkami firmy
- Przepisanie majątku przez prezesa tuż po cofnięciu licencji
- Ucieczka założyciela za granicę
- Zarzuty oszustwa na ponad 112 mln zł
- Finansowanie działalności operacyjnej grupy ze środków klientów
**Argumenty za “niefortunnym splotem”:
- Długoletnia legalność działania – firma działała pod nadzorem KNF przez lata
- Problemy z bankami – rzeczywiste utrudnienia w prowadzeniu działalności
- Konkurencja dla tradycyjnych banków – mogła być celem skoordynowanych działań
- Trudności regulacyjne – wymuszane przez KNF zmiany systemów IT
Głosy ekspertów
Cinkciarz (szczególnie w 2024) działał jak piramida finansowa – wszystkie wypłaty realizował z pieniędzy klientów i banku. NIE ZARABIAŁ NA TYM, co roku przynosił STRATY – komentował jeden z użytkowników forum finansowego.
Z drugiej strony: Cinkciarz.pl działał zgodnie z prawem, pod nadzorem KNF, na licencjach i z pełnym dostępem do bankowej infrastruktury. Ich biznes polegał na szybkim, tanim przewalutowaniu – dzięki błyskawicznym przelewom przez konta w różnych bankach – argumentowali zwolennicy teorii sabotażu ze strony banków.
Wpływ na sektor fintech
Upadek Cinkciarz.pl wywołał szersze konsekwencje dla całego sektora fintech w Polsce. Wieloletnia działalność Cinkciarz.pl pokazała, że nawet największe i najbardziej rozpoznawalne firmy mogą popełniać uchybienia zagrażające bezpieczeństwu środków klientów.
Ministerstwo Finansów zapowiedziało regulacje, które uniemożliwią kantorem internetowym działanie bez odpowiednich licencji płatniczych.
Co dalej dla poszkodowanych?
Prawnicy przedstawiają możliwe scenariusze: “Warto dołączyć do sprawy karnej. Obu członkom zarządu postawiono w szczególności zarzuty oszustwa, czyli klasycznego przestępstwa, w którym występuje element pokrzywdzenia, a zatem i szkody, która może podlegać obowiązkowi naprawienia” – komentuje adwokat Jędrzej Jachira.
“W przypadku ewentualnego skazania Roberta G. i Marcina P. przez Sąd w sprawie karnej będą odpowiadali oni całym swoim majątkiem za wyrządzenie szkody klientom spółki Cinkciarz” – dodaje prawnik.
Epilog: Lekcje z katastrofy
Historia Cinkciarz.pl to opowieść o wzlocie i upadku, która pokazuje, jak cienka może być granica między innowacją a oszustwem, między sukcesem a katastrofą. Czy Marcin Pióro był wizjonerem, który padł ofiarą systemu, czy cyniczny oszust, który przez lata budował piramidę finansową?
Odpowiedź na to pytanie będą musieli dać sędziowie. Jedno jest pewne – tysiące Polaków straciło pieniądze, a zaufanie do sektora fintech zostało poważnie nadwyrężone.
Czy największy kantor internetowy upada i czy jego klienci odzyskają pieniądze? Codziennie wpływają nowe zgłoszenia od poszkodowanych klientów, w niektórych przypadkach chodzi o nawet setki tysięcy złotych – jak mówiła reporter TVP w programie “Reporterzy” z listopada 2024 roku.
Dziś, kilka miesięcy później, pytanie to nadal pozostaje bez odpowiedzi.
Sprawy karne przeciwko zarządowi Cinkciarz.pl są w toku. Wszystkim podejrzanym przysługuje domniemanie niewinności do prawomocnego wyroku sądu.