Dziś, półtora miesiąca później, kryptowaluta oscyluje wokół 96 tysięcy. To spadek o 24 procent, który wymazał niemal cały tegoroczny wzrost. Co poszło nie tak?
Piątek, 14 listopada 2025 roku. Bitcoin spada poniżej 95 tysięcy dolarów po raz pierwszy od sześciu miesięcy. To najniższy poziom od początku maja. W ciągu zaledwie trzech dni – od wtorku 11 do piątku 14 listopada – notowania spadły ze 106,6 tysiąca do 96,5 tysiąca dolarów.
Dla porównania: 6 października bitcoin osiągnął rekordowe 126 198 dolarów. Oznacza to, że w niecałe sześć tygodni kryptowaluta straciła niemal jedną czwartą swojej wartości. Według tradycyjnych definicji rynków finansowych to oficjalnie “bessa” – spadek o ponad 20 proc. od szczytu.
Wielka ucieczka z funduszy ETF
Najbardziej spektakularnym sygnałem zmiany nastrojów są odpływy kapitału z funduszy ETF na bitcoina. 13 listopada zanotowano wypływ 870 milionów dolarów – drugi najgorszy dzień w historii tych instrumentów. Gorszy był tylko 25 lutego 2025 roku, gdy wypłacono 1,14 miliarda dolarów.
Według danych SoSoValue, od 10 października inwestorzy wycofali z amerykańskich funduszy ETF na bitcoina łącznie 3,43 miliarda dolarów. W ciągu ostatnich 25 dni handlowych, aż w 16 z nich zanotowano odpływy netto.
To znamienne, bo te same fundusze ETF jeszcze kilka tygodni temu były bohaterami hossy. Ich zatwierdzenie przez SEC w styczniu 2024 roku uznawano za przełomowy moment – instytucjonalne pieniądze miały wreszcie łatwy dostęp do bitcoina. I rzeczywiście napływały, windując cenę do rekordowych poziomów. Teraz ten sam mechanizm działa odwrotnie.
Bloomberg cytuje Vincenta Liu, dyrektora inwestycyjnego w Kronos Research, który nazywa to “resetem risk-off” – instytucje wycofują się z ryzykownych aktywów w obliczu makroekonomicznego szumu.
Długoterminowi właściciele sprzedają
Jeszcze bardziej niepokojący jest drugi sygnał: długoterminowi posiadacze bitcoina – ci, którzy trzymali kryptowalutę przez miesiące lub lata – przyspieszyli realizację zysków. Według danych CryptoQuant, w ciągu ostatnich 30 dni sprzedali około 815 tysięcy BTC. To najwyższa wartość od stycznia 2024 roku.
Analitycy Glassnode zauważyli to tuż przed piątkowym spadkiem. To właśnie ci inwestorzy – ci, którzy kupowali bitcoin po kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy dolarów – teraz spieniężają swoje pozycje. Zrealizowali ponad 3 miliardy dolarów zysków od 7 listopada.
Ten mechanizm jest kluczowy dla zrozumienia obecnej sytuacji. W październiku długoterminowi posiadacze trzymali swoje bitcoiny, wierząc w dalszy wzrost. Teraz masowo sprzedają. To nie jest panika drobnych spekulantów – to strategiczne decyzje inwestorów, którzy siedzą na rynku od lat i wiedzą, kiedy zrealizować profit.
MicroStrategy przestaje kupować
Nawet MicroStrategy – firma Michaela Saylora, która stała się symbolem korporacyjnej wiary w bitcoina – zwolniła tempo zakupów. W październiku dokupiono zaledwie 778 BTC, co stanowi spadek o 78 proc. w porównaniu z wrześniem.
MicroStrategy to nie jest zwykła firma technologiczna. To de facto publiczny fundusz inwestujący w bitcoina. Spółka regularnie emitowała obligacje i zaciągała kredyty, by kupować kolejne bitcoiny. Gdy taka firma zwalnia zakupy, rynek to odczuwa.
Paraliż w Waszyngtonie
Kontekstem dla obecnej bessy jest bezprecedensowy 43-dniowy shutdown amerykańskiego rządu, który rozpoczął się 1 października. Paraliż budżetowy opóźnił publikację kluczowych danych ekonomicznych za październik – inflacji, zatrudnienia, PKB. Rezerwa Federalna podchodzi do posiedzenia 10-11 grudnia praktycznie w ciemno.
Według CME FedWatch, prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych w grudniu gwałtownie spadło w porównaniu z zeszłym tygodniem. Brak danych oznacza niepewność. Niepewność oznacza risk-off. Risk-off oznacza wycofywanie kapitału z najbardziej spekulacyjnych aktywów – jak bitcoin.
Mel Mattison, obserwator rynków, zauważa paradoks: we wrześniu rząd federalny odnotował nadwyżkę budżetową w wysokości 198 miliardów dolarów. Październik, gdy Waszyngton był praktycznie zamknięty, prawdopodobnie przyniósł jeszcze większą nadwyżkę. „Mieliśmy jeden z najsuchszych okresów pod względem płynności fiskalnej od miesięcy, jeśli nie lat” – komentował Mattison 13 listopada.
Dodaje jednak optymistyczną notę: „Zasuwy zaraz się otworzą. Administracja Trumpa wypuści tsunami wydatków fiskalnych w nadchodzących kwartałach.”
Akcje technologiczne ciągną w dół
Bitcoin nie spada w próżni. 13 listopada, gdy zakończył się shutdown, Wall Street zanotowała znaczące spadki. Nasdaq Composite stracił 2,29 proc., ciągnięty przez walory technologiczne: Nvidia, Broadcom, Oracle i AMD straciły po około 4 proc. Tesla i Palantir – ponad 6 proc.
Na rynku pojawiają się wątpliwości dotyczące dalszej hossy związanej z AI. A bitcoin, choć teoretycznie niezależny od tradycyjnych rynków, w praktyce bardzo silnie koreluje z ryzykownymi aktywami technologicznymi. Kupują go ci sami inwestorzy, którzy stawiają na Nasdaq.
Likwidacje na rynku pochodnych
Do tego dochodzi techniczny efekt dźwigni. Według CoinGlass, w ciągu 24 godzin do 14 listopada zlikwidowano pozycje warte 1,1 miliarda dolarów. Z tego około 969 milionów to pozycje długie (zakłady na wzrost), a tylko 128 milionów to pozycje krótkie (zakłady na spadek).
To klasyczny efekt kaskady: gdy cena spada, najpierw likwidowane są najbardziej zadłużone pozycje long. To wywołuje dalszy spadek, który likwiduje kolejne pozycje, i tak dalej. 14 listopada wygasło też prawie 5 miliardów dolarów opcji na bitcoina i ethereum na Deribit, co dodatkowo potęgowało zmienność.
Bitcoin versus reszta świata
Jeszcze w styczniu 2025 wydawało się, że będzie to fantastyczny rok dla bitcoina. Po rekordzie z października kryptowaluta jest dziś w górę zaledwie 5,5 proc. od początku roku (licząc od ceny zamknięcia 2024 roku na poziomie 93 714 dolarów).
Dla porównania: złoto wzrosło o 55 proc., miedź o 27 proc., Nasdaq o 21 proc., S&P 500 o 16 proc. Bitcoin nie tylko nie spełnił oczekiwań – został zostawiony daleko w tyle przez wszystkie główne klasy aktywów.
Axel Adler, analityk z CryptoQuant, zwraca uwagę, że dla profesjonalnych zarządzających funduszami ocenianych względem benchmarków akcyjnych, bitcoin w 2025 roku to rozczarowanie. To może skłaniać fundusze do rotacji kapitału z BTC do prostszych, mniej zmiennych aktywów.
Październik – mit czy rzeczywistość?
“Uptober” – tak kryptowalutowy świat nazywa październik, który historycznie przynosił wzrosty bitcoina. Od 2013 roku bitcoin zyskiwał średnio 20 proc. w tym miesiącu. Z wyjątkiem 2018 i 2022 roku, październik zawsze kończył się na plusie.
W 2025 roku historia się nie powtórzyła. Po raz pierwszy od 2022 roku październik był czerwony – bitcoin stracił 3,87 proc. To przełamanie wieloletniej passy wzrostowej.
Timothy Peterson, analityk, próbował uspokoić rynek: „Słaby październik nie determinuje listopada”. Wskazywał, że w historii bitcoina nie ma „bezpośredniej korelacji między miesiącami”. Ale rynek najwyraźniej nie posłuchał – listopad okazał się jeszcze gorszy.
Czy to już koniec hossy?
Georgy Verbitskiy, analityk, któremu Bloomberg poświęciło osobny artykuł w listopadzie, przewidywał przed obecnymi spadkami, że bitcoin osiągnie 100-120 tysięcy dolarów do końca 2024 roku lub na początku 2025, a następnie wzrośnie do 180 tysięcy dolarów do końca 2025 roku.
Jego argumentacja opierała się na tegorocznym halvingu – zmniejszeniu nagrody za wydobycie bloku o połowę, co historycznie prowadziło do wzrostów cen. Wskazywał też na spadające rezerwy bitcoina na giełdach (do około 2,5 miliona monet, najniższy poziom od trzech lat), co sugeruje rosnący deficyt podaży.
Ale październikowy i listopadowy krach pokazuje, że nawet najbardziej optymistyczne prognozy mogą się mylić. Obecnie bitcoin jest daleko od 180 tysięcy – traci walkę o utrzymanie 100 tysięcy.
Jesse Siu z Kraken zwraca uwagę na fundamentalną różnicę obecnego cyklu: napływ kapitału instytucjonalnego. „Ludzie myślą, że bitcoin spadnie do 60 tysięcy przez czteroletni cykl” – mówi. „Ale nie wierzę w to, bo instytucje nie będą podążać za tym cyklem. Potraktują spadek jako okazję do kupna.”
To optymistyczna narracja: obecny spadek to nie początek długiej bessy jak w 2018 czy 2022 roku, tylko korekta w ramach trwającej hossy. Instytucje, w przeciwieństwie do retailowych spekulantów, nie wierzą w „krypto-magię” czteroetnich cykli – po prostu kupują, gdy cena jest atrakcyjna.
Gdzie jest dno?
Analitycy wyznaczają kilka kluczowych stref wsparcia. Pierwsza to 92-95 tysięcy dolarów, odpowiadająca kosztom zakupu instytucji w ostatnich miesiącach. Druga, przy mocniejszej korekcie, to 85-90 tysięcy dolarów – standardowy 25-30 proc. spadek w połowie cyklu.
Scenariusz pesymistyczny zakłada test strefy 75-82 tysiące dolarów, co oznaczałoby 35-40 proc. korekty od szczytu i odpowiadałoby poprzednim mid-cycle resetom.
Kluczowa będzie zdolność bitcoina do odzyskania poziomu powyżej 100-101 tysięcy dolarów. Według analityków technicznych, długotrwałe pozostawanie poniżej 365-dniowej średniej kroczącej historycznie prowadziło do głębszych spadków. Julio Moreno z CryptoQuant zauważył 14 listopada: „Gdy bitcoin przebija się poniżej 365-dniowej średniej kroczącej, bardzo trudno mu się odbić.”
Altcoiny w kontrze
Paradoksalnie, podczas gdy bitcoin i ethereum krwawią, niektóre altcoiny radzą sobie zaskakująco dobrze. Fundusze ETF na Solanę (Bitwise i Grayscale) notują nieprzerwane wpływy kapitału od momentu debiutu 28 października – łącznie 370 milionów dolarów. Fundusze na Litecoin i HBAR (od Canary) przyciągnęły odpowiednio 5,2 i 76,4 miliona dolarów.
To sugeruje, że inwestorzy nie uciekają z kryptowalut w ogóle – eksperymentują z dywersyfikacją poza bitcoinem. Może to być sygnał, że dominacja BTC jako jedynego “bezpiecznego” krypto-aktywa się kończy.
Co dalej?
W najbliższych dniach rynek będzie obserwował kilka kluczowych czynników:
Przepływy w ETF-ach: Czy 870-milionowy odpływ z 13 listopada to jednorazowy szok, czy początek trwałego trendu? Jeśli w przyszłym tygodniu napłyną nowe środki, korekta może się skończyć. Jeśli odpływy będą kontynuowane, czeka nas test niższych poziomów.
Dane makroekonomiczne: Gdy shutdown się skończy i Fed otrzyma opóźnione dane o inflacji i zatrudnieniu, rynek będzie wiedział, czego się spodziewać w grudniu. Większa pewność oznacza mniejszą zmienność.
Wsparcie techniczne: Bitcoin testuje obecnie kluczowe strefy. Jeśli obroni 96 tysięcy i odbije powyżej 100 tysięcy, może to być koniec korekty. Jeśli spadnie do 92 czy 87 tysięcy – bear market się pogłębi.
Jedna rzecz jest pewna: bitcoin znów pokazuje, że zmienność to jego drugi charakter. Kto kupował w październiku blisko szczytu, siedzi na stratach rzędu 24 proc. Kto sprzedał w maju i czekał, może teraz rozważać wejście. Kto trzyma od lat – nadal jest na dużym plusie, choć mniejszym niż sześć tygodni temu.
To jest właśnie bitcoin: rajska hossa i bolesna korekta w jednym roku. I zawsze – absolutnie zawsze – nikt nie wie, co będzie dalej. Ci, którzy twierdzą inaczej, albo kłamią, albo sprzedają kursy.
Reportaż oparty na danych z: Bankier.pl, Bloomberg, CoinDesk, Seeking Alpha, CCN.com, CryptoQuant, Glassnode, SoSoValue, CoinGlass i TechStock². Wszystkie ceny i dane aktualne na dzień 15 listopada 2025 roku.

