W małym studiu nagraniowym w Poznaniu, gdzieś między blokami Jeżyc, Ryszard Andrzejewski, znany jako Peja, opowiada o swoim dzieciństwie: “Wychowałem się w okolicy, gdzie alkohol był wszechobecny tak w sprzedaży jak i użyciu. Tak samo było w przypadku domów moich znajomych czy przyjaciół. Problem z piciem był tu tak wyraźny, że… przestał w zasadzie być anomalią. Stał się czymś „normalnym”, częścią codzienności.”
To jeden z najbardziej szczerych portretów polskiego rapu – gatunku, który od początku lat 90. nie stronił od trudnych tematów. Narkotyki, alkohol i ich destrukcyjny wpływ na życie młodych ludzi z blokowisk stały się stałym elementem tekstów polskich MC-ów. Ale czy za tymi słowami kryją się prawdziwe doświadczenia, czy tylko kreacja artystyczna?
Prawda za mikrofonem
Kukon, jeden z bardziej kontrowersyjnych raperów młodego pokolenia, w wywiadzie nie pozostawia złudzeń: “Nie ma [kreacji]. Nigdy nie kłamię w tekstach, zdarzają się przenośnie. Trzeba czasem czytać między wierszami.” Ten szczery stosunek do własnych doświadczeń z używkami charakteryzuje znaczną część polskiej sceny hip-hopowej.
Peja, który przez lata zmagał się z uzależnieniem, podczas sesji Q&A na Instagramie przyznał: “Alkohol, ponieważ jestem od niego uzależniony. W sumie alkohol też jest twardym dragiem. Co do standardowych narkotyków to zrobiłem to z dnia na dzień i było to na około rok przed decyzją o porzuceniu flaszki.”
Świadkowie przemiany
Historia Arkadiusza “Arkadio” Zboźnia oraz Dobromira “Maka” Makowskiego pokazuje, że dla niektórych raperów muzyka stała się drogą wyjścia z nałogu. Jak opisuje dokumentacja ich przypadku: “Łączy ich doświadczenie uzależnienia od narkotyków i alkoholu. Film pokazuje, jak łatwo wpaść w nałóg, ale także możliwości wyrwania się z niego. Walka, którą podjęli bohaterowie filmu, nie byłaby możliwa bez powrotu do fundamentów wiary.”
Podobną drogę przeszedł Piotr Siara, znany jako KęKę, który “przybliżył skazanym swoją historię związaną z nadużywaniem przez niego alkoholu i narkotyków. Ku przestrodze dla skazanych nie szczędził opowieści o negatywnych konsekwencjach, jakie poniósł przez uzależnienie.”
Dwuznaczność przekazu
Polski hip-hop zawsze balansował na granicy między gloryfikacją używek a ich potępieniem. Z jednej strony mamy utwory, które bezkompromisowo opisują destrukcyjny wpływ narkotyków – jak w przypadku Ryśka Riedla z Dżemu, którego historia stała się przestrogą: “Tragiczna historia Ryśka Riedla jest jednym z klasycznych przykładów obecności narkotyków w polskiej muzyce.”
Z drugiej strony, jak zauważa dziennikarz muzyczny Radek Miszczak: “Kiedyś krążyła opinia, że narkotyki pojawiły się w świecie muzyków w latach 60. i 70., wraz z rozwojem ruchu hipisowskiego, ale to nieprawda. Narkotyki czy jakiekolwiek używki obecne były już wcześniej.”
Nowe pokolenie, stare problemy
Współczesna polska scena hip-hopowa nie uniknęła problemów z używkami. Patokalipsa w albumie “Rap, Alkohol i Narkotyki” w skrócie RAIN bezpośrednio odnosi się do tych problemów. To pokazuje, że mimo upływu lat, temat uzależnień pozostaje aktualny.
Psycholog muzyczny Ignacy Matuszewski tłumaczy zjawisko: “Wydaje mi się, że jednak w większości przypadków uzależnienie od narkotyków u muzyków podyktowane było problemami w życiu prywatnym. Ale, jak we wszystkim, nie ma jednej reguły: są ludzie, którzy biorą dla celów artystycznych, są muzycy, którzy biorą z powodów osobistych i są też wykonawcy, którzy bez narkotyków nie potrafią już grać.”
Cena sukcesu
Peja, analizując swoją przeszłość, przyznaje: “Dzisiaj, na bazie tego, co wiem i co przeżyłem mogę powiedzieć, że nie był tyranem czy złym człowiekiem – on był po prostu chory. Uzależniony od alkoholu. To zniszczyło życie jemu, ale także mojej mamie i również mnie. W konsekwencji także doprowadziło go to do śmierci.”
Proces wychodzenia z uzależnienia nie był łatwy. Peja wspomina: “Osoby decydujące się podjąć walkę z nałogiem, często tracą znajomych, bo z czasem okazuje się, że były to „znajomości od flaszki”.”
Terapia przez muzykę
Hip-hop stał się dla wielu artystów formą terapii. Jak pokazuje przypadek “Arkadio” i “Maka”: “Rap Pedagogia, opartego na hip-hopie, elementach profilaktyki, inspirowanego jego przeszłym życiem.”
Muzyka pozwala nie tylko przepracować traumy, ale też ostrzec innych przed błędami. Jak zauważono w analizie polskich utworów o uzależnieniach: “Jednak często, bogatsi o wiedzę, w swoich tekstach przestrzegają młodzież przed sięganiem po używki.”
Epilog
Polski hip-hop przez ponad trzy dekady swojego istnienia nie unikał trudnych tematów. Narkotyki i alkohol pozostają stałym elementem tej kultury – czasem jako ostrzeżenie, czasem jako wyznanie, często jako sposób na przepracowanie własnych demonów.
Słowa Peji doskonale podsumowują tę dychotomię: “Niektórym ludziom brakuje po prostu wyobraźni. Myślą, że jeśli jestem artystą hip-hopowym to pewnie u mnie w domu tańczą pół nagie dupy, na stole jest koks, a wokół wszyscy gadają „Yo! Check this out MF!”. Do tego non-stop są dostawy broni i narkotyków i bawimy się cały czas a na dachu ląduje helikopter i ogólnie jest kurwa lambada.”
Rzeczywistość, jak zwykle, okazuje się bardziej skomplikowana niż stereotypy. A polski rap pozostaje szczerym świadkiem tej złożoności.



